Czarna Bezgwiezdna Noc

Czarna Bezgwiezdna Noc - Stephen King Zaznaczam,że od kilku lat jestem fanem Kinga.Choć wg.mnie nie trzeba być fanem autora żeby uznać tę książkę za naprawdę dobrą. Długo nie mogłem przekonać się do okładki. :) Wydawała mi się DZIWNA choć koniec końców ją polubiłem.Czego nie potrafię zrozumieć to pisania nazwiska małą literą.'Czarna bezgwiezdna noc' ma co prawda biały grzbiet jak starsze książki Albatrosa ale jest o cm.wyższa,wyróżnia się na półce.Ale do rzeczy... '1922'- owszem,przywodzi na myśl 'Dolores Claiborne'.Najdłuższe z opowiadań.Czyta się bardzo przyjemnie,przykre zakończenie,bardzo dołujące. 'Wielki Kierowca'- z lat 20.ubiegłego wieku przeskakujemy w czasy współczesne.Skrzywdzona kobieta planuje zemstę na swoim oprawcy.Co mi się spodobało to 'rozmowy' z GPS-em i kotem. :) 'Dobry interes'- czyż nie przypomina 'Sklepiku z marzeniami'?...Opowiadanie krótkie i bardzo drastyczne.W sumie jedyne w którym pojawiają się elementy,nazwijmy,fantastyczne.Budzi niesmak jednocześnie prowokując do zastanowienia się- co zrobiłbym na miejscu Dave'a?...Bardzo niewygodne pytanie... 'Dobrane małżeństwo'- w posłowiu King pisze o tym opowiadaniu: 'Napisałem je również po to,żeby przeanalizować założenie,że zupełne poznanie innych nie jest możliwe,nawet tych,których najbardziej kochamy'.Powinno wystarczyć... Po przeczytaniu książki jej tytuł nabrał dla mnie nowego znaczenia.Dla miłośników,że tak to ujmę- bardziej ludzkiej grozy,pozycja obowiązkowa.