Liroy. Autobiografia - Piotr Marzec

Polecam posłuchać przed lekturą, tak na rozgrzewkę.

 

Liroy największy komercyjny sukces ma już najprawdopodobniej za sobą, co nie zmienia faktu, że nie pozwala o sobie zapomnieć. I słusznie. Z przyjemnością odświeżyłem sobie jego twórczość, załapałem się jeszcze na czasy, kiedy to rapu słuchało się z kaset, młody byłem, fakt, ale od początku wiedziałem, że ta muzyka ma wielką wartość. Z wiekiem tylko utwierdziłem się w tym przekonaniu. To było coś - ludzie, którzy głośno mówią co myślą, nie przebierają w słowach, ostro i dosadnie. Prawdziwie. Taka jest też autobiografia Liroya. Dobrze się stało, że napisał ją sam, jak na początkującego pisarza całkiem zgrabnie co trzeba przyznać... Czytało się zadziwiająco dobrze, lekki styl, dużo humoru (chwilami specyficznego ale co tam:), dużo bluzgów (to akurat było do przewidzenia), na dodatkowy plus świetne wydanie i kody QR prowadzące do co istotniejszych utworów, zdjęć itd. Zasłużone 9/10.